wróć do listy fotoreportaży
Już od dłuższego czasu współpracuje z moimi przyjaciółmi z Lech Garmażerii Staropolskiej. Jednak pewnego dnia uświadomiłem sobie, że nigdy nie widziałem procesu produkcji wędlin, garmażerii oraz kiełbas w całej jego okazałości. Tą wielką dziurę w mojej świadomości należało szybko usunąć. Tak powstała wycieczka w zakamarki biznesu spożywczego.
Centrum sterowania produkcją, «Pokój mistrzów».
Przyjęcie oraz ważenie «towaru».
Konstrukcja mięsna w środku pieszczotliwie nazywa się «choinką» :-)
Następnie na specjalnej maszynce mięso jest obierane ze skóry...
I krojone na kawałki. Metalowa rękawica na lewej ręce ma zapobiec przypadkowemu ukrojeniu własnego mięsa i wrzuceniu go do wieprzowego.
Segregowane. Jeszcze nie wygląda to zbyt apetycznie.
Odpowiednio przygotowane mięso trafia na góre i rozjeżdża się do różnych działów. Na przykład, do przygotowania rolady.
Wżżiiik i jelito jest zapełnione mięsem mielonym. Kiełbasa jest już prawie gotowa.
Tylko trzeba ją podzielić na mniejsze kawałki, zawiesić na kołek i zawieźć do pieca lub suszarni.
Piece wyglądają jak piece. Każde drzwi ukrywają w sobie małe ognisko, nad którym są wędzone kiełbasy.
Tak się schładza, ugotowane przed chwilą, serdelki, przy okazji — moje ulubione — Kresowiaki.
Smażenie przekładańców. Najlepszy moment jest wtedy, kiedy bierzesz ten placek do ręki i próbujesz zgadnąć, jaki dżem jest w środku. Pycha!
Gotowe do zapakowania naleśniki «Naleśnikus» :-)
Myśleliście, że okrągłe naleśniki smaży automat? Ja też tak sądziłem wcześniej.
Wyważonym ruchem Pani wylewa na patelnię porcję masy z wiadra.
A ta cholernie pomysłowa drewniana pałeczka jest integralną częścią produkcji.
Ją równomiernie rozprowada się całość na szerokość patelni. Po minucie placek jest już usmażony.
Po pięćdziesięciu zrobionych plackach już jesteś maszyną: placek, wypełnienie, zawijamy, odkładamy; placek, wypełnienie, zawijamy, odkładamy...
Piętrowy piecyk elektryczny przypomina windę.
Ostatnie poprawki przed odesłaniem do piecyka.
Niektóre elementy składowe czasem przypominają zupełnie co innego.
Dosłownie chwila dzieli je od wysłania do klienta.
Nalepki w błagiej nieświadomości.
Nawet w warunkach chłodniczych pracownicy nie tracą humoru :-)
Ważenie, pakowanie, oznaczanie.
W chłodni mięso zaczęło swój obieg, tu też i kończy. Tylko, że w postaci, nie przypominającej postać początkową.
Bonus-track. Kanapusie, zrobione na potrzeby Cateringu Lech Garmażerii.
Skomentuj fotoreportaż