wróć do listy fotoreportaży
Czasem, rozpoczynając kolejny reportaż zastanawiam się, czy mam zacząć od tych pozytywnych czy od negatywnych momentów? Nie wiem dlaczego, ale zawsze się waham z decyzją. Tym razem poszło jednak łatwej. Jedynym negatywem w odwiedzaniu muzeum transportu w Sztokholmie jest prawie totalny brak informacji w języku angielskim (pomijając wrzeszczących dzieci naokoło). Dlatego, żeby dowiedzieć się czegokolwiek, na okrągło męczyłem pracowników muzeum swoimi pytaniami :)
Ok, a teraz mała zagadka. Na zdjęciu poniżej widać tramwaj z lat 50-ch. Pomiędzy wagonami (tuż przy drzwiach lewego wagonu) widać dziwną metalową konstrukcję. Do czego służyła owa konstrukcja? Odpowiedź jest na samym końcu reportażu.
Teraz, wróćmy do początku. Transport publiczny w Sztokholmie. Początki sięgają pierwszej połowy XIX wieku, kiedy to pojawiły się powózki pasażerskie. Były to prywatne drobne przedsięwzięcia. Na zdjęciu widnieje najstarszy artefakt muzeum — powózka z 1840 roku.
Mamy do czynienia ze Skandynawią, jest tu z reguły zimny klimat. Dlatego po pewnym czasie wymyślono zabudowane powózki.
Następny krok w rozwoju transportu publicznego stanowi wynalezienie torów. Wprowadziło to pewną organizację do ruchu drogowego (jeżeli to coś wtedy można było nazwać drogą).
Oczywiście, moje pierwsze pytanie było: «Co z końskim gównem? Przecież ze względu na transport publiczny oraz liczne prywatne powózki miał to być wielki problem?» Powiedziano mi, iż wówczas była specjalna służba, mająca na celu sprzątanie drogi, a szczególnie tory. Jednak to prawda — ulice w tamtych czasach były baaardzo brudne (patrząc na to z dzisiejszej perspektywy).
Dalej wymyślono, że można doprowadzić elektryczność do wagonów: w ten sposób można mocno zwiększyć ładowność i przewozić kilka razy więcej pasażerów. Był to sam początek XX wieku. Ładowność: 20 siedzących miejsc, 15 stojących. Motorniczy znajdował na zewnątrz pojazdu w takich wielkich fajnych goglach. Chyba nie była to zbyt ciekawa praca.
Tuż obok przytaczam zdjęcie slupu, oznaczającego przystanek. Proszę zanotować w pamięci, jak piękny, wystrojony jest ów słup.
W owych czasach śmiecie na drodze nadal stanowią wielki problem dla transportu. Tak wyglądał wówczas przód wagonu — coś w rodzaju spychacza większych śmieci. Jeżeli trafiało się coś większego, motorniczy zatrzymywał pojazd, zeskakiwał i wyciągał przedmiot ze spychacza. Miał do dyspozycji specjalny hak.
Około 20 lat później na ulicach pojawiły się pierwsze autobusy. Model na zdjęciu pochodzi z 1928 roku. Ładowność: 24 siedzących miejsc, 16 stojących.
Model poniżej — ten sam rocznik o podobnej ładowności. Zwracamy uwagę na słup — jest to oznaczenie przystanku z lat 20-30-ch. Zawiera on również rozkład jazdy, ale na tym trochę niżej. Kolejny element godny uwagi — to wręcz olbrzymi numer linii.
Te stare autobusy są nieskończenie piękne.
Przeskoczymy jeszcze ze 20 lat do przodu, do okresu przed i po II Wojnie Światowej. Ciekawy szczegół, krzesła wówczas nie były ustawione do linii, jak mamy teraz. Pasażer przy oknie siedział o drobinę do przodu. Dlaczego? Niestety, żaden z pracowników muzeum nie miał 100% odpowiedzi. Jednak wydaje się, iż w tamtych czasach myślano, iż pasażerom łatwiej jest mijać się nawzajem właśnie przy takim układzie krzeseł.
Autobus poniżej pochodzi z 1966 roku. 45 siedzących miejsc, 30 stojących. Właśnie gdzieś od lat 70-ch zaczęto ustawiać krzesła w jednej linii (tak jak mamy obecnie).
A teraz, uwaga, zdjęcie w środku autobusu z 1967 roku. Co zaskakuje? — reklama. Dla porównania, na Białorusi reklama w transporcie pojawiła się jakieś 30 lat później.
Zostało jeszcze kilka elementów. Rozkład jazdy. Pierwsze zdjęcie — lata 20-30-e, drugie — rok 1965. Naprawdę, ciekawe jest śledzić rozwój prezentowania informacji. Dowiemy się również, iż od godziny 1:00 do 6:00 transportu publicznego w mieście nie było. W latach 20-ch przerwa nocna była 2 godziny większa.
Co lubię w muzeach szwedzkich? Że próbują odzwierciedlić wiele aspektów życia. Przedstawiają nie tylko (dla przykładu) autobus, ale z oryginalnymi reklamami z tego czasu. Albo, jak wyglądał kiosk z gazetami i biletami w owym czasie? — proszę bardzo. Widać nawet zapowiedzi gazet, piszących coś o nacystach i Himmlerze.
Albo zbiórka biletów z różnych okresów.
Muzeum było pełne dzieciaków. Cholernie udany pomysł na organizację warsztatów dla nich. Na zdjęciu widnieje proces tworzenia autobusów. Dlaczego nie miałem tego w moim dzieciństwie?
A teraz odpowiedź na zagadkę na początku. Tamto dziwne urządzenie służyło do odpychania ludzi, żeby nie wpadły pod koła drugiego wagonu. Kiedy tłum pcha się do drzwi, a te się zamkną, ktoś może przypadkowo wpaść pomiędzy wagony. Konstrukcja ta ratowała życie.
| 10 | AC |
2011-03-28 11:46 @Michał Proponuję zajrzeć do poloniainfo.se. Na forum jest wątek o podobnej tematyce: Sztokholm-praca kierowcy telekomunikacji miejskiej. Może to pomoże w jakiś sposób? |
| 9 | Michał |
2011-03-27 12:16 Witam Czy jest tutaj jakis kierowca autobusu miejskiego w Sztokholmie?chciałem zapytac jak mu sie jezdzi?jakie sa warunki pracy?gdzie nailepiej sie udac z papierami ,czego wymagaja?moze ktos napisze z wlasnego doswiadczenia jakie były poczatki?prosze o odpowiedz? |
| 8 | mikea |
2011-03-05 17:16 Dzięki za fajny fotoreportaż. Zaglądam tu regularnie oczekując zobaczyć i dowiedzieć się czegoś nowego i ciekawego o Szwecji i nie tylko. Pozdrawiam |
| 7 | mc |
2011-03-01 11:35 Istotnie, wtedy mogło to mieć sens. Ale obecnie? W Łodzi wystarczy jeden źle zaparkowany samochód i połowa miasta nie ma tramwajów. Jednak w całej Europie tramwaje nadal jeżdżą więc chyba mają jeszcze jakąś przewagę. Pozdrawiam |
| 6 | AC |
2011-03-01 10:23 @mc Gładka powierzchnia szyn w porównaniu do nierównego wówczas bruku pozwalała na uzyskanie większej prędkości, niż w używanych wcześniej omnibusów konnych (Wikipedia). Zakładam również, że tak było trochę lżej dla konia. |
| 5 | mc |
2011-03-01 09:42 A jaka właściwie jest korzyść z używania szyn? Awaria jednego pojazdu i wszystkie są zablokowane.. |
| 4 | AC |
2011-03-01 09:26 @mc Chociaż w metrze w Sztokholmie nadal obowiązuje ruch lewostronny (tunnelbana). To samo dotyczy pociągów linii podmiejskiej (pendeltåg). Tramwaje są już raczej prawostronne. Jako ciekawostkę dodam, że w przejściach podziemnych dla pieszych też dąży się do ruchu lewą stroną: na podłodzę są strzałki, proponujące kierunek ruchu. |
| 3 | AC |
2011-03-01 09:18 @mc W Szwecji kilka razy zmieniano kierunek ruchu na drogach. W latach |
| 2 | mc |
2011-03-01 08:26 Dlaczego drugi autobus ma drzwi po lewej a kierownice po prawej stronie? |
| 1 | darek |
2011-02-28 17:45 dzieki za reportaz Sasza. Ciekawe informacje. Mozna bylo sie poczuc jak w wehikule czasu |
Skomentuj fotoreportaż