sponsorzy podróży, więcej o sponsorach

Fotoreportaże z podróży

wróć do listy fotoreportaży

Szwecja. Stockholm. Skansen

1.11.2009, Zagranica

Jesień w Stockholmie mija bardzo powoli. Właściwie, jak i życie tutaj, ma swój wewnętrzny spokojny ruch.

Tydzień temu nie zdecydowałem się na skansen i to był błąd. Przemyślałem sobie spokojnie tą sprawę i postanowiłem w niedzielę koniecznie go zobaczyć. Okazało się, iż wejście kosztuje tylko 70 SEK (około 7€). Zdecydowanie nie dużo, biorąc pod uwagę ilość proponowanych wrażeń. Otóż, przedstawiam wam, drodzy przyjaciele, największy skansen pod otwartym niebem w Szwecji. Założony został w roku 1891 przez prywatnego inwestora.

Skansen pod otwartym niebem na wyspie Djurgården w Stockholmie

Po obejrzeniu go zostaje tylko jedno, ale bardzo mocne uczucie: nigdy dotąd nie widziałem przejawu tak wielkiej miłości do historii i kultury swojego kraju. Warto, naprawdę warto pouczyć się tego od Szwedów.

Skansen jest olbrzymi, łaziłem tam 4 godziny i nie zobaczyłem wszystkiego. Mało tego, jest on połączony z ZOO, w którym można zobaczyć najbardziej typową zwierzynę dla tego kraju. I mało tego, trafiając, na przykład, do domku ze starą apteką lub do starego kościołku (oczywiście z wyposażeniem, z pracownikiem ubranym w kostium tamtego czasu), trafiasz jakby zupełnie do innej epoki, do innego światu. Do światu sprzed kilkudziesięciu lub kilkuset lat.

Budynki ustawione są grupami, tworząc zespoły pewnych epok w rozwoju Szwecji.

Na początku trafiłem do sklepu spożywczego z 1945 roku. Przypomniały mi się czasy mojego dzieciństwa, kiedy zasuwałem do spożywczaku ze słoikiem po mleko. Proszę zwrócić uwagę na niezwykłą dbałość o szczegóły: płytka ceramiczna na ścianie, ubranie ekspedientki, słoiki z kapslami, łada, drewno, jajka, papierosy — wszystko zdradza gruntowną pracę nad odtworzeniem klimatu swojego czasu.

Tuż obok zabudowanie z XIX wieku.

Następnie trafiłem do XVIII wieku. A dokładniej do apteki, na stole dokładnie widać datę. Niestety, więcej zdjęć z niej nie mam — w środku było zbyt ciemno, a flasz jest zabroniony.

Zostając w tym samym stuleciu, przeniosłem się do chaty z muzykami. Siedziałem na ławce, słuchając tradycyjnej starodawnej muzyki szwedzkiej na bardzo dziwnym instrumencie muzycznym. Notabene ów instrument też jest antykiem i pochodzi aż z XVII wieku.

Kobieta w starodawnym ubraniu.

Budynek poczty, XIX wiek. Pytałem kilku znajomych Szwedów, dlaczego większość domostw poza miastem są pofarbowane właśnie jak ten dom (na czerwono lub żółto)? W odpowiedź usłyszałem kilka wersji:

  1. Najbardziej prawdopodobna. Że czerwony pigment farbie dodaje odpowiednio przerobiona ruda jakiegoś metalu. Ruda ta była od dawna dodawana do farby, jako dodatkowy element zabezpieczający drewno przed pasożytami i wilgocią.
  2. Czerwony i żółty — najbardziej ulubione kolory Szwedów. Nie chcę mi się wierzyć w tą wersję.
  3. Jeżeli budujesz nowy dom, a twoi najbliżsi sąsiedzi mają, przykładowo, czerwone domy, ty też musisz pofarbować dom na czerwono. Takiego zapisu nie ma w żadnej ustawie, jest to taka niepisana zasada.

W starodawnych czasach Szwedzi nie mieszkali stałe w jednym miejscu, lecz wraz ze zmianą pory roku przenosili się lub w góry, lub bliżej lasów. Poniższe 2 domki przedstawiają spiżarnię (ten na wysokich nogach, żeby woda, śnieg i zwierzyna leśna nie zniszczyli zapasów) oraz mieszkanie rodziny, która zajmuje się wydobywaniem torfu.

Miejsce pracy gościa, który przetapia rudy metali.

Odmiana świni domowej? Nie jestem pewien. Ale można ją pogłaskać jak psa. Bardzo jej to się podobało.

Szwedzi nie są specjalnie religijnym narodem. Ale kościoły też mają. Ten akurat został zbudowany w 1760 roku.

Tuż obok wiaderko na daniny z XVIII wieku. Muszę przyznać, że nie wiele się zmieniły do naszych czasów.

Niewielka aleja, prowadząca do posiadłości kogoś ważnego z XVIII wieku.

Zostaje nam jeszcze domek ubogiej rodziny z XVIII wieku.

Tradycyjny domek z XIX wieku.

Odpoczynek po ciężkiej, wyczerpującej podróży przez stulecia.

I wyjście na zewnątrz.

Bonus-track dla wszystkich, którzy się nie zgadzają, że poziom życia społeczeństwa poznaje się po szczegółach. A najbardziej po szczegółach, skierowanych na ułatwienie i uprzyjemnienie codziennych czynności. Powiem tylko, że napis na tabliczce głosi: «Jeżeli Państwo głaskaliście zwierzęta, możecie teraz umyć ręce». Koniec. Kropka.

Skomentuj fotoreportaż

Imię
Komentarz
  Kontrola człowieczeństwa
Ile wyniesie: dwa plus jeden? (wpisz liczbę)
 
 
8 slawekcs85 | 2010-04-04 12:44
SUPER FOTKI.POZDRAWIAM
7 DrAg | 2009-11-26 13:15
Bojary nie istnieją? świat się kończy...
6 Marta | 2009-11-23 10:24
Do DrAG,

To byla ironia;)

A propos Bojar: one juz nie istnieja.
5 DrAg | 2009-11-11 17:29
Marta, chyba chodzi ci o Bojary.
4 Natalia | 2009-11-08 19:10
An atmospheric place. I'll definitely take it into consideration when visiting Stockholm in December.
3 Marta | 2009-11-03 21:50
No, az sie nasuwa porownanie do skansenu w Bialymstoku - na przyklad takie osiedla Dziesieciny;)
2 Zanna | 2009-11-02 18:37
Pięknie...
1 Marek B. | 2009-11-02 12:19
Bardzo fajne. pozdrawiam