sponsorzy podróży, więcej o sponsorach

Fotoreportaże z podróży

wróć do listy fotoreportaży

Szwecja. Sigtuna

15.11.2009, Zagranica

Sigtuna to małe miasteczko niedaleko Stockholmu (godzina drogi transportem publicznym od centrum). Teraz liczy ono około 7000 mieszkańców. Jak widać, jest małe, ale z wielką imponującą historią :) Zostało założone w 980 roku i już po 30 latach otrzymało prawa miejskie. I w krótkim okresie czasu Sigtuna przekształciła się w stolicę Szwecji. Przez jakieś 250 lat prężnie się rozwijało, aż do czasów tajemniczego napadu (niewiadomo kto i kiedy dokładnie go dokonał). Skutek tego jest jednak znany bardzo dobrze. Sigtuna straciła swoje wpływy i już nigdy nie odzyskała byłej wielkości. A stolica została przeniesiona do Stockholmu.

Miasteczko niezwykłe klimatyczne, przytulne, ciepłe i przyjazne. Z wielką miłością do własnej historii.

Położone na trzecim co do wielkości jeziorze w Szwecji.

Przed wyjazdem sprawdziłem oczywiście stronę internetową, gdyż nie byłem do końca przekonany, czy warto tam jechać. I tu pierwsze zaskoczenie — jest ona prawie doskonała. Co więcej, www.sigtunaturism.se jest specjalną strona turystyczna tej gminy (notabene, w całej gminie mieszka 30000 mieszkańców). Moje rozsądne pytanie, dlaczego szwedzkiej gminie opłaca się inwestować w stronę z informacjami o niej, polskiej zaś — nie? Po sprawdzeniu wszystkiego, wiedziałem, że muszę to zobaczyć na własne oczy.

To jest budynek ratuszu miejskiego z 1744 roku. Jest to najmniejszy drewniany ratusz w Szwecji.

Ruiny kościoła Św. Piotra z XIII wieku.

Kamień runiczny wikingów. Według informacji turystycznej, były one ustawiane przez nich na upamiętnienie różnych ważnych dat i miejsc. Zapewne coś w stylu: w znak miłości mojej żonie w miejscu gdzie ją poznałem :)

Kościół Św. Maryi też z XIII wieku. Właściwie wszystkie budynki sakralne pochodzą z XIII wieku, gdyż w tym czasie osiedliły się tutaj dominikanie.

Kończąc tematykę kościelną, ruiny kościoła Św. Olafa (czy to nie jest przypadkiem jakiś Bóg wikingów?)

Jak wspominałem wyżej, miasteczko przytulne jak w bajce. Po prawej stronie jest jezioro.

Tu nawet brama nie chcę być zwykłą bramą.

A cafe buja na falach.

Wiele okien w Szwecji nie mają zasłon. Aha, i druga ciekawostka, to lampki na parapetach lub zawieszone przy samym oknie.

Często można spotkać również i stawnie. Jednak zdecydowanie przegrywają w dekoracji z polskimi, patrz fotoreportaż — «Narew. Kraina otwartych okiennic»

Ciekawy i praktyczny pomysł: mapa gminy z zaznaczonymi firmami, lokalami i reklamą tych firm obok.

No i na koniec, coś przyjemnego :) Jest to tablica. Zgadnijcie jaka? :) U Słowian w tym miejscu spotykam raczej widok Jezusa, czasami Matki Boskiej, czasami aniołów.

Skomentuj fotoreportaż

Imię
Komentarz
  Kontrola człowieczeństwa
Ile wyniesie: dwa plus cztery? (wpisz liczbę)
 
 
6 AC | 2010-05-04 09:34
@Marek
Dzięki za polecenie Mariefredu — obowiązkowo przejadę się tam.
5 Marek | 2010-05-03 21:29
Bardzo fajny pomysł z tymi fotoreportarzami. Mało takich ujęć «niekomercyjnym» okiem można znależć. (A przynajmniej ja jeszcze nie znalazłem) Wszystkim zwiedzającym Szwecję polecam miejscowość Mariefred , w której narodził się i dorastał jeden z polskich królów... Pozdrawiam!!!
4 Anna | 2009-12-09 18:31
Piękna jest Sigtuna..ma swój klimat.Zwiedzałam te maisteczko latem...polecam!!!
3 Marta | 2009-11-16 22:00
No to wiem, dokad jade na wakacje za 3 lata.:)
2 LG | 2009-11-16 21:10
nie mają firanek - bo protestanci nie mają nic do ukrycia. A świece lub lampki w oknach (zapalone) oznaczają, że kogoś oczekuje się i daje się promyk światła by nie zbłądził.
1 Krzysztof | 2009-11-16 08:44
Mieszkam tu od 3 lat i nie moge sie nasycic pieknem....
Pozdrawiam