sponsorzy podróży, więcej o sponsorach

Fotoreportaże z podróży

wróć do listy fotoreportaży

Szwecja. Sigtuna. Jarmark świąteczny

5.12.2010, Zagranica

Fotoreportaż z Sigtuny, listopad 2009.

Sztokholm

Sztokholm w świątecznym czasie wygląda zupełnie inaczej niż o każdej innej porze. Zacznę od największej świątecznej choinki świata. Znajduje się ona bowiem właśnie w centrum starego miasta. Wysokość — trochę ponad 40 metrów.

Każdy gigantyczny obiekt z bliska wygląda zupełnie inaczej. Ale wrażenie czegoś wielkiego, ładnego, powiedziałbym nawet wyniosłego, zostaje.

Ciekawa jest metoda «wyprodukowania» owego cuda. Najpierw znaleziono w lesie wysokie drzewo. Ścięto go, obcięto wszystkie gałęzie, przywieziono i postawiono na miejsce. Następnie zaś użyto gałęzi z 20 innych choinek dla stworzenia ładnej, jednolitej, potężnej świątecznej choinki. Tak wygląda ona od środka.

Jeżeli chodzi o Sztokholm, to centralne ulice są pełne ludzi w dzień i wieczorem.

Bardzo ciekawy pomysł zrealizowany w jednym z wielkich sklepów w centrum. Każda witryna przedstawia inną bajkę. Przy każdej z nich gra też odpowiednia muzyka. Tłum ludzi obok.

Cudna witryna.

Albo, na przykład, ta. Proszę zwrócić uwagę na chłopczyka.

W niektórych miejscach ustawione są specjalne «grzejniki».

Ciekawym specyfikiem szwedzkiego Bożego Narodzenia są orzechy migdałowe smażone w cukrze. Przepis prosty, jak i wszystko w Szwecji: rozgrzewasz wodę, wrzucasz cukier, wsypujesz orzechy, mieszasz na wolnym ogniu, później posypujesz pudrem i gotowe.

Sigtuna

Byłem w Sigtunie trochę ponad rok temu. Nie będę opisywać tego samego po raz drugi, skupię się na «nowych» świąteczno-zimowych ciekawostkach.

Ale jeszcze trochę historii. Z czego jest słynna Sigtuna? Jest to pierwsze miasto w Szwecji. Tu również były wybite pierwsze szwedzkie monety w XI wieku. Właśnie tu znajdował się pierwszy szwedzki episkopat (jeszcze w czasach kiedy pobliska Uppsala była pogańską miejscowością). Dlatego możemy teraz oglądać pozostałości po kilku pięknych średniowiecznych kościołach. Dlaczego pozostałości? Bo po reformacji — kiedy Szwecja zmieniła religię z katolickiej na protestancką — stare katolickie kościoły nie były już potrzebne. I je po prostu porzucono.

Ostatnia już historyczna ciekawostka na temat pierwszego miasta w Szwecji. Główna ulica — na której odbywał się właśnie jarmark świąteczny — ma zachowany oryginalny kształt od samego powstania Sigtuny, czyli od ponad 1000 lat!

Dla mnie było wielką niespodzianką, że bożenarodzeniowy ryneczek w Sigtunie jest większy niż w Sztokholmie!

Okazało się iż jest to normalna praktyka w Szwecji. W ten sprytny sposób małe miasteczka są stymulowane gospodarczo. Kilka razy do roku wielki napływ ludności z pobliskich wielkich miejscowości. Bardzo pomysłowe.

Przed wejściem do głównej ulicy stoi autobus miejski. Podana jest informacja, że ostatnio zakupiono ileś tam nowych środków lokomocji publicznej. Każdy może wejść do środka i dowiedzieć się ze szczegółami, cóż takiego oferuje współczesny autobus swoim pasażerom.

Jakiś facet chwali się/sprzedaje (?) właśnie złapaną przez niego rybę.

Nastrój mega-świąteczny.

Tuż obok rodzinka z XVIII (?) wieku na spacerze.

W sprzedaży przeróżne szwedzkie przysmaki. Tu są, na przykład, jabłka pieczone w cukrze, 2€/szt.

Czy też salami w czosnku/ziołach francuskich/pieprzu. Za 10€ kupiłem 2 małe kiełbaski.

Albo smażone płaty śledzi. Nic szczególnego: płaty śledzi w bułce tartej są wrzucane do oleju, następnie — na chleb, a na samą górę trochę świeżej cebuli. Palce lizać, 4€/kanapka.

Tak, coś za dużo o jedzeniu. Co jeszcze można kupić? Na przykład, fajowe krasnoludki, 5€/szt.

Upiększone wersję miótł. Nawet nie sądziłem, że coś takiego może istnieć.

Dywaniki.

Świece, które są bardzo popularne w Szwecji. Modele, przedstawione na zdjęciu, głównie umieszcza się na parapetach w oknach. Tworzy to niesamowity świąteczny klimat.

Ciekawy szczegół — sposób przechowywania pieniędzy przez jednego ze sprzedawców.

Poniekąd ciężko to sobie wyobrazić, ale to jest sklep. Z różnymi małymi rzeczami dla domu.

Odszedłem trochę dalej i proszę bardzo! Na ścianie jakiegoś domu mała wystawa. Zbaraniałem w tym momencie. Po pierwsze, nie sądziłem, że coś takiego może sobie wisieć i nikt nie kradnie. Po drugie, że podobna wystawa zwykłych przedmiotów może być ładna.

Jeszcze jeden szczegół wystroju zewnętrznego — zimowy ocieplony pojemnik na jakieś dziwne zimowe kwiaty. W oknie widać właśnie świece. W większości są to elektryczne, jak te na zdjęciu.

W końcu są święta.

Rok temu zauważyłem w Sigtunie to samo co i teraz: wielką ilość jabłoń, z których nikt nie zbiera jabłek. Przyznam, że do końca tego nie rozumiem, po co kupować jabłka, jeżeli masz je we własnym ogrodzie? Dlaczego je nie zbierasz? I nie było to tylko kilka drzew. Dotyczy to chyba całej Szwecji. Gdzie jest logika?

Kaczki wolą zostać tam gdzie jest jedzenie.

A po za tym? Sigtuna jest niezwykła. Przytulna, cicha, pięknie położona, pobudzająca wyobraźnię.

Fotoreportaż z Sigtuny, listopad 2009.

Skomentuj fotoreportaż

Imię
Komentarz
  Kontrola człowieczeństwa
Ile wyniesie: jeden plus dwa? (wpisz liczbę)
 
 
3 Dominika | 2013-09-11 09:43
Zdjecie przebierancow to nie *rodzinka* tylko Tant Grön, Tant Brun och Tant Gredelin razem z Farbror Blå — postacie z bajki Elsy Beskow :) Dlaczego w Sigtunie? Bo pomimo, iz pisarka mieszkala w Sztokholmie to przypisuje jej sie, iz mieszkala wlasnie w Sigtunie. W Sigtunie mozna tez znalezc przemila kafejke * Tant Brun*, ktora inspirowana jest wlasnie postacia z bajki.
2 Gosia | 2010-12-15 00:07
Magia... Kocham Szwecję;o)
1 DrAg | 2010-12-08 10:35
Przemysł kreatywny to tak się nazywają te miotły i krasnale, Skandynawia jest z tego słynna:-) Chcę śledzia!