wróć do listy fotoreportaży
Hallstavik jest miejscowością, do której warto przyjechać, żeby zrozumieć jak łatwo można zmarnować swój czas na nie wiadomo co.
W każdej miejscowości w okolicach Sztokholmu, w której byłem dotychczas, zawsze dało się odnaleźć coś ciekawego. Ostatecznie zawsze można było podziwiać ładne pejzaże. A tu? — nuda i pustka.
Myślałem, że dzięki dostępu do morza będzie można znaleźć coś ciekawego. A tu? — tory kolejowe oraz trzcina.
Myślałem, że może jakiś ciekawy szwedzki design? A tu? — garaże, które pamiętam jeszcze z Białorusi z czasów radzieckich.
Tu nawet parking rowerowy jest ciężką masywną szarą bryłą betonu.
Przystanki zamiast ścian mają siatki, które nie uratują ni przed deszczem, ni przed wiatrem.
Na górze — olbrzymia fabryka papieru.
Na dole — Hallstavik. Z trochę dziwnymi budynkami. Powiedziałbym, że z nieszwedzką architekturą. Uważny czytelnik zobaczy zarys kota w bramie. To jest plansza metalowa, za pomysł — plus.
Podczas swojej ponurej podróży przez miasteczko znalazłem tylko 2 warte uwagi szczegóły. Pierwszy, to wejście do domu. Podniesione, z wielkimi drzwiami białego koloru z pretensją na werandę.
Drugi, to właz kanalizacyjny. Wykonany w postaci olbrzymiej monety. Pomysł — super.
A co po za tym? Tylko wróble chyba czują się w Hallstavik doskonałe.
| 2 | troja |
2010-12-04 11:55 Bzdura! Gdzie ty byles adamku w tej szwecji?sa oczywiscie miasta takie jak to, ale jest ich mniejszosc.nastepny frustrat kturemu sie w szwecji nie udalo |
| 1 | Adam |
2010-12-03 20:24 No i... taka też jest Szwecja. Brzydka, brudna i pozbawiona uroku. Historię (gospodarczą) tego kraju opisują też i takie miasteczka jak te... Nie ma tak, że wszystko jest albo «czarne» albo «białe». Na takim właśnie przykładzie widać ten skok «cywilizacyjny» i gospodarczy Szwecji na przestrzeni bodaj |
Skomentuj fotoreportaż