sponsorzy podróży, więcej o sponsorach

Fotoreportaże z podróży

wróć do listy fotoreportaży

Korea Południowa. I. Seul. Szczegóły miejskie

4–22.07.2011, Zagranica

Korea Południowa. I. Seul. Szczegóły miejskie
Korea Południowa. II. Seul. Jedzenie
Korea Południowa. III. Drogi
Korea Południowa. IV. Wyspa Jeju
Korea Południowa. V. Co zobaczyć w Seulu?
Korea Południowa. VI. Seul. Transport publiczny

Korea jest po prostu inna. Przygotowywałem się przed wyjazdem, ale i tak byłem wielce zaskoczony tym krajem. No bo jak można przygotować się do czegoś, o czym zupełnie nie masz pojęcia? W ciągu 18-dniowej podróży zrobiłem około 1400 zdjęć. Rozebrać je wszystkie, uporządkować było niełatwo. Dzisiejszy reportaż jest pierwszym z cyklu.

Muszę wspomnieć iż cała podróż ogarnia jedynie Seul, jego okolice oraz wyspę Jeju. Miałem plan na wynajęcie samochodu oraz przemierzenie kraju wzdłuż i wszerz, ale… Byłem zbyt głupi, wierząc, iż normalne polskie prawo jazdy jest międzynarodowym prawem jazdy. Już wyciągałem kartę kredytową, żeby płacić za wypożyczenie auta, kiedy okazało się, że polskie prawo jazdy nie jest honorowane w Południowej Korei (coś mi mówi, że ten sam problem rozszerza się również i na Północną Koreę).

Do rzeczy. Otóż, czym jest Południowa Korea? Dziwne rzeczy zaczynają się jeszcze w samolocie. Każdy nie Koreańczyk dostał deklaracje celną. Po pierwsze, dwukropek jest oddzielony od słowa spacją (u nas jest to błąd); po drugie, proszę zwrócić uwagę na gwiazdkę, jest zupełnie inna niż w kulturze europejskiej.

Nie powiem, że zawsze, ale często w miejscach gdzie należy wypełnić jakiś druczek można znaleźć okulary z różnymi szkłami dla osób ze słabym wzrokiem.

Seul jest potężnym miastem z ponad 10 milionami mieszkańców. Mocno industrialne, z bardzo dobrze rozwiniętym transportem publicznym, gęsto zaludnione, bardzo czyste, zadbane, ładne i kontrastowe.

Tabliczka z nazwą ulicy oraz numerem domu. W całym 10-milionowym Seulu są one takie same. Co ciekawe, numer domu jest kilkakrotnie większy od nazwy ulicy.

Przewody elektryczne na słupach przerażają swoją zawiłością.

W Seulu da się często spotkać publiczne narzędzia do ćwiczeń aerobowych. Zarówno w miejscach oczekiwanych: w parku, na brzegu rzeki; jak i nieoczekiwanych: przy autostradzie, na dachu wieżowca.

Liczniki zawsze są na zewnątrz, wywieszone w najbardziej brzydki sposób, który tylko może przyjść do głowy architektowi.

Raczej typowe koreańskie okno wraz z nietypową okiennicą.

Dróżki w parkach często wyłożone są gumowymi dywanami.

Torba do porannej dostawy mleka. Sens imprezki w tym, że mleko dostarczone w ten sposób zawsze będzie świeże (wyprodukowane w nocy bądź wczoraj).

W Polsce jest kapusta kiszona. W Korei zaś — kimczi. Jest to ostro przyprawiona marynowana kapusta pekińska, przechowywana na zewnątrz domu w glinianej beczce jak na zdjęciu. Jedno z najlepszych doświadczeń kulinarnych podczas pobytu. Podawane jest praktycznie w każdej restauracji, prawie że do każdego dania. Patrz reportaż o jedzeniu w Korei.

Własność publiczna jest dobrze chroniona. Budki na zdjęciu są umieszczone na specjalnym postumencie, żeby jakiś samochód je przypadkowo nie rozwalił. Proszę zwrócić uwagę również na zielone pokrycie, uniemożliwiające naklejanie reklamy.

Na ławeczkach często można spotkać reklamę barów i restauracji z dostawą jedzenia. Siadasz sobie, wybierasz co byś chciał zjeść, dzwonisz i masz jedzenie dostarczone wprost do tej ławeczki.

W sklepach są specjalne maszyny do sprzedaży ryżu.

Mieszkania w nowym budownictwie zamykane są zamkami elektronicznymi. Żeby wejść, trzeba wstukać kod. Jeszcze bardziej nowocześniejsze zamki otwierane na odcisk palca.

Jeżeli widzisz jakieś małe sztuczne jeziorko, możesz doświadczyć masażu rybkami. Za darmo. Owe rybki zjadają martwe kawałki skóry, uczucie bardzo przyjemne i z niczym nie porównywalne.

Bezdomnych widziałem tylko jeden raz i tylko na jednej stacji metra.

Lipiec w Korei jest sezonem deszczowym. Wygląda to następująco: leje jak z wiadra przez dobę lub dwie, następnie przez dzień-dwa pali słońce, potem znów pada i tak w kółko.

Deszcz może zacząć padać w każdej chwili. Fakt, iż z rana świeci słońce o niczym nie mówi, sytuacja może się odwrócić w ciągu 15 minut. Dlatego każdy Koreańczyk zawsze ma przy sobie parasolkę. Wiele-wiele miejsc publicznych w czasie deszczu wystawiają na zewnątrz specjalne urządzenie do «pakowania» mokrej parasolki. Podchodzisz, wstawiasz parasolkę do dziurki, wyjmujesz ją już owiniętą w folię.

Budynki, windy często nie mają 4 piętra. Gdyż liczba 4 zapisana po koreańsku czyta się również jako «śmierć».

Automat do sprzedaży «chińskich» zupek? — proszę bardzo.

Specjalny parkomat dla rowerów? — proszę bardzo.

Jesteś zmęczony podczas spaceru w parku, chciałbyś odpocząć? — proszę bardzo. Należy dodać, że latem jest tam piekielnie gorąco. Proszę dodać do tego wilgotne powietrze, no i mamy wieczną saunę. Przy czym wiatru brak. Dlatego tradycyjny koreański dom jest budowlą z wielkimi okno-drzwiami, które łatwo się otwierają, żeby móc stworzyć chociażby minimalny przeciąg.

Wieczorami Koreańczycy wychodzą na zewnątrz, siadają w dowolnym wolnym miejscu i zaczyna się imprezka... Oczywiście z alkoholem. Oczywiście spokojna, bez przeszkadzania nikomu dookoła. Słowianom należałoby się tego nauczyć.

Czasem da się spotkać coś zupełnie nieoczekiwanego. Tak jak tutaj: wejście do baru zdobione deskami.

Symbolem buddyzmu jest odwrócona swastyka.

Zakres liczb określa się za pomocą znaku ~

Wielkie koreańskie koncerny są wszędzie: można kupić marynarkę Samsung, czy też szampon Hyundai, albo zobaczyć klapę LG.

Wywóz śmieci

Ciekawa jest sytuacja ze śmieciami. Seul jest podzielony na rejony (jak i każde większe miasto). W każdym rejonie mieszkańcy pakują własne śmieci w specjalne worki, które są do kupienia w lokalnych sklepach. Worki te są drogie gdyż w cenę wliczony jest wywóz śmieci. Po wypełnieniu worka wystarczy wystawić na zewnątrz, śmieciarka go zabierze.

W niektórych rejonach odpady żywnościowe należy umieszczać w specjalnych wiadrach. Wiadra owe są opróżniane przez specjalne śmieciarki.

Zwykłe kosze na śmiecie są rzadkością. Naprawdę. Codziennie szukałem kosz przez 10 minut, żeby wyrzucić pustą butelkę. Jednocześnie nie widziałem bardziej czystego miasta.

Czasem miałem wrażenie, że ulice nie są tu sprzątane, tylko myte. Przy czym bez różnicy, czy to są slamsy czy też okolica z wielkimi wieżowcami. Nigdzie żadnego papierka na bruku.

Segregacji odpadów w gospodarstwach domowych nie ma. Poza tym, że w niektórych rejonach odpady żywnościowe są wyrzucane do specjalnych wiader. Wytłumaczono mi, iż płacąc za worek na śmieci opłacamy następną segregację śmieci przez specjalnie wyedukowanych ludzi. Aczkolwiek, w miejscach publicznych, gdzie dało się odnaleźć kosz na śmieci, często zawierały one różne pojemniki dla podstawowej segregacji.

Kolejnym ciekawym szczegółem jest obecność «kartonarzy». Czyli zwyczajnych zbieraczy kartonu. Widać ich było wszędzie w niezliczonej ilości. Najczęściej wyposażonych w pomysłowe rowery z rozbudowanymi bagażnikami.

Zamykając kwestię czystości podam jeszcze jeden przykład. W miejscach, gdzie prowadzone są prace drogowe przy chodnikach, piasek jest nakrywany specjalną tkaniną.

Toalety (szalety) publiczne

Toalety to jeden z moich ulubionych tematów. Ogólne wrażenie powala z nóg. Toalety nie są czyste — są błyszczące. Nie są śmierdzące — są pachnące. O niebo lepsze niż w Szwecji czy Polsce. Są sprzątane regularnie, zawsze z mydłem i papierem toaletowym. Niestety, byłem ograniczony jedynie do wizyt toalet męskich.

Proszę bardzo — pisuar z oparciem dla osób niepełnosprawnych. Na ścianach obrazy. Na zdjęciu po lewej stronie na ścianie widać białe pudełko, jest to odświeżacz powietrza.

Przy wejściu do toalet zawsze znajdzie się automat z przydatnymi drobiazgami: podpaski, tampony, prezerwatywy, tabletki od bólu głowy. Widzimy, że ściana jest ozdobiona kwiatkiem.

Umywalki, kosz na śmieci, zdobione ściany, mydło w pojemniku.

Odświeżacz powietrza, stół dla przewinięcia niemowlęcia, obraz, oraz uwaga (!) urządzenie dla dezynfekcji rąk.

Kabinka. Ciekawostką jest to, że zawsze są 2 rolki papieru toaletowego. Sedesy są niższe niż w Europie.

Jeszcze kilka zdjęć z różnych toalet. Sprawę z nimi rozwiązano bardzo prosto. Każda (!) stacja metra ma co najmniej jedną toaletę publiczną. Darmową oczywiście. Co ciekawe, męska zawsze jest oznaczona na niebiesko, damska — na czerwono. Zawsze.

Na zdjęciu poniżej też są toalety. Cztery, trzy są damskie, jedna — męska. Nie wiem, dlaczego taka dyskryminacja. Metalowa kolumna po lewej stronie zawiera kraniki z wodą pitną.

W niektórych toaletach można zobaczyć dość niecodzienny sposób na mocowanie mydła.

Ostatnie zdjęcie z toaletowej kolekcji. Przedstawia ono super nowoczesny sedes. Z przyciskami, podgrzewanym siedliskiem, możliwością umycia dupy na różne sposoby. Cały ten skarb montuje się w toaletach dla niepełnosprawnych.

Urbanistyka

Seul jest miastem kontrastowym: wysoko-technologicznym, rozwiniętym, bogatym i jednocześnie slamsowym, wczorajszym, bazarowym. Tak wyglądają slamsy.

A tu, proszę bardzo, dział finansowy Samsung (mam na myśli oczywiście budynek po prawej).

Zwyczajna droga gdzieś w centrum.

Co ciekawe, bazarowe namioty z jakimś badziewiem sąsiadują tuż z wielkimi potężnymi korporacjami.

A tu budka z facetem, naprawiającym obuwie.

Wejdźmy w uliczkę gdzieś z tyłu (proszę zwrócić uwagę, jest nieskazitelnie czysto).

Jeszcze jedna zwyczajna uliczka.

Korea warta jest podróży.

Korea Południowa. I. Seul. Szczegóły miejskie
Korea Południowa. II. Seul. Jedzenie
Korea Południowa. III. Drogi
Korea Południowa. IV. Wyspa Jeju
Korea Południowa. V. Co zobaczyć w Seulu?
Korea Południowa. VI. Seul. Transport publiczny

Skomentuj fotoreportaż

Imię
Komentarz
  Kontrola człowieczeństwa
Ile wyniesie: trzy plus dwa? (wpisz liczbę)
 
 
17 Wiesiek | 2014-06-10 09:27
Bardzo ciekawy reportaż, udane zdjęcia. Wybieram się tam w tym roku i Twoje opowieści pomogą mi opracować program.
Życzę wielu innych ciekawych wypraw.
16 Chonmanejo | 2014-01-31 10:27
Moje uwagi:
— «bardzo czyste» — hmm...chyba samo ścisłe centrum, nie twierdzę, że miasto jest brudne ale wszędzie można dostrzec papierki, worki ze smieciami, suche rośliny, polecam miejsca mniej turystyczne
— «Na ławeczkach często można spotkać reklamę barów i restauracji z dostawą jedzenia» sporadycznie, szczerze mówiąc w ciągu 5 lat widziałam może 2-3 razy :)
— A tu budka z facetem, naprawiającym obuwie.- szewc ? :) W Polsce też się zdarza :)
życzę dalszych eksploracji koreańskich,
P.S reportaż to nie taka łatwa sztuka
15 JA. | 2013-01-12 15:30
Świetny ten wpis:
«...Wielkie koreańskie koncerny są wszędzie: można kupić marynarkę Samsung, czy też szampon Hyundai, albo zobaczyć klapę LG...» I równie dobra jego ilustracja. Brawo.
Pozdrawiam
JA
www.klapyme.flog.pl
PS. Co do ilości toalet damsko-męskich, to jest to swoista prawidłowość... która się zdarza na pilotowanych przeze mnie wycieczkach. Zawsze, ale to zawsze kolejki do damskich toalet są dwa razy dłuższe, niż do męskich. Często, aby przyspieszyć rotację, umożliwiam kobietom korzystanie z toalet... męskich.
14 Jerry | 2012-10-07 21:25
Bardzo piękny reportaż i pięknie opisane a burakami się nie przejmuj . Chciałeś się podzielić i zrobiłeś to bardzo dobrze . Jesteś wielki !!!
13 Monika | 2012-07-08 20:55
Świetny reportaż! Marzy mi się podróż do Korei :) Nie wiem na co inni narzekają, ale na prawdę super, zdjęcia i opisy są na 5! ^^
12 Pippa | 2011-08-18 20:25
Nie troll, wyluzuj kolego. Do autora: nic wiem o Tobie, założyłam, że mieszkasz w Polsce, jak widać błędnie ;) Wycofuję więc ten zarzut.
11 AC | 2011-08-17 21:39
@Anonimosław
Tak jest, to jest plugin do jQuery, który zostawia miejsce dla każdego zdjęcia, i ładuje je wówczas gdy placeholder tego zdjęcia ma się pokazać na monitorze użytkownika. Więc, jeżeli ktoś obejrzy powiedzmy połowę reportażu, tylko połowa zdjęć zostanie wczytana przez przeglądarkę. Oszczędzając tym samym traffic. Co do Pippy i moich błędów. Urodziłem się na Białorusi, polskiego zacząłem się uczyć dopiero mając 22 lata. I cały czas niestety, nie mogę dojść do doskonałości :(
10 Anonimosław | 2011-08-17 19:28
Pippa to troll, banuj. Masz jakiś skrypt który ładuje zdjęcia dopiero jak użytkownik nań przewinie przeglądarkę? Czemu to służy, oszczędności transferu?
9 AC | 2011-08-17 16:36
@..
To prawda, na oko chyba jakieś 80-90% — koreańskie auta. Dodam jeszcze, że te nowe wyglądają baaaardzo dobrze.
@Pippa
Cóż, naiwność — to chyba moja cecha wrodzona :) Jej nie zmienię. A co do polszczyzny — też ubolewam nad tym, czytam książki po polsku, rozmawiam gdzie się da, ale... :(
8 .. | 2011-08-17 14:12
Czy na ulicach naprawdę jest tak miażdżąca przewaga samochodów koreańskich jak to wygląda na zdjęciach?
7 Pippa | 2011-08-17 11:43
Fajne robisz zdjęcia i generalnie całość bardzo ciekawa. Razi mnie jednak to, że większość komentarzy jest bardzo naiwna. W dodatku Twoja polszczyzna woła o pomstę do nieba.
6 AC | 2011-08-09 09:45
@Bolo
Będzie o Jeju :) Właśnie pracuję nad reportażem. Do Japonii nie dotarłem, jedynie widziałem ją przez okno w samolocie. Japonię jeszcze odwiedzę, koniecznie chcę zobaczyć Tokio.
5 Bolo | 2011-08-09 02:07
Czy bedzie jeszcze jeden reportaz o Jeju?
Podrozujac palcem po mapie znalazlem ta wyspe i wydaje mi sie odleglym rajem,ktory warto by kiedys zwiedzic.I tak blisko do Japonii.Dotarles do Japonii w czasie tej podrozy?
4 Micewicz | 2011-07-28 11:07
«...Як эта можа быць, такога ня можа быць, таму што Минск есць самым чыстым горадам у миры...»
3 Micewicz | 2011-07-28 11:04
По сути, для себя недавно вывел аксиому, что бы оценить уровень развития государства — достаточно посетить первую же общественную уборную :)
2 AC | 2011-07-26 11:26
@cisek
Oczywiście, że służbowa :) Dostałem zadanie od żony sprawdzić jaka będzie opalenizna po powrocie z kraju azjatyckiego :)
1 cisek | 2011-07-26 11:22
sluzbowa czy prywatna? tak podróz oczywiscie :) chyba jeden z lepszych, bo te o szwecji to troche nudne juz byly