sponsorzy podróży, więcej o sponsorach

Fotoreportaże z podróży

wróć do listy fotoreportaży

WB. Londyn. Angielski pub

21–26.08.2009, Zagranica

Zazwyczaj na rogu jakiegoś budynku, wykończony drewnem. Każdy ma jakiś swój styl, ten w którym byłem, cały uwieszony zdjęciami znanych bokserów. Czysty, schludny, klasyczny. Ma swój klimat, który czuć od razu, w pierwszej chwili po wejściu do pubu.

Zamówiliśmy bittera, nazwy nie pamiętam. Ze słów mojego kolegi, w GB jest ponad 400 producentów tego rodzaju piwa, więc, musiałbym pić codziennie przez parę lat, żeby znać chociaż połowę. Trochę ciemniejszy od zwykłego piwa, nie gazowany (w moich oczach, to bardzo wielki plus), cieplejszy (beczki przechowuje się w piwnicy, która musi mieć stałą temperaturę — po tym poznaje się jakość i poziom pubu). Barman ma specjalną pompkę do nalewania bittera. Tak jak kiedyś wyciągało się wodę ze studni w mieście, trzeba było ją pompować do wiadra za metalowy uchwyt pompy. Dokładnie na tej samej zasadzie działa nalewak do bittera: napój pompą jest wciągany przez barmana na górę do kufla. Pierwszy łyk, cudowne orzeźwienie, u już wiem, że uwielbiam go.

Większość bitterów jest o drobinę słabsze od piwa, mają gęstszą konsystencję. Ten który piłem był słodki i gorzki jednocześnie, ma bardziej wyrazisty smak niż piwo, bardziej «soczysty», i na sam koniec najistotniejsza jego cecha — brak kacu. Po trzech zwykłych piwach na następny dzień ja już czuję głowę, po trzech bitterach byłem jak nowonarodzony bohater narodowy.

Mathers’day, ostatni dzwonek. Zdecydowana większość pubów, klubów, restauracji są zamykane o 23:00. Chociaż, nie. Inaczej. Dokładnie o 23:00 kończona jest sprzedaż alkoholu. Jeżdżąc na rikszy, widziałem tłumy bawiących się ludzi, nie mogłem, więc, zrozumieć po co tak wcześniej podcinają im skrzydła? W Polsce o 23:00 impreza tylko zaczyna się rozgrzewać.

Wyjaśnienie okazało się proste i prozaiczne, jak większość «niezwykłych» spraw w naszym życiu. Po drugiej wojnie światowej kobiety pili alkohol na potęgę. Często przesiadując w pubach do samego rana. Nie były w stanie więc z rana odprowadzić swoich dzieci do szkoły. W GB jest ustawa, która nakazuje odprowadzanie dzieci do szkoły jednemu z opiekunów. Dziecko nie może po prostu przyjść same. Więc, ograniczono działalność miejsc rozrywkowych do 23:00. Co więcej, po tej godzinie zabroniono sprzedawać alkohol nawet w sklepach. No i dzieci, w końcu, dostały swoje matki z powrotem.

O 22:45 w pubie barman bije w dzwon. Sygnał, że czas zamawiać ostatnią kolejkę. Swoją drogą, jest to doskonałe posunięcie marketingowe, pobudza klientów masowo zostawić jeszcze trochę kasy przed samym zamknięciem. Na blat baru wystawiane są plastikowe kubki, więc, każdy może zabrać swój napój ze sobą na zewnątrz.

Jest jeszcze jedna ciekawostka o której nie napisałem wcześniej. Anglicy nie siedzą w pubach bezpośrednio. Kupują piwo/wino/sok i wychodzą z tym na zewnątrz. Większość klientów stoi na zewnątrz budynku i gadając, pociąga swój trunek. W środku siedzi zdecydowana mniejszość.

Na zdjęciu gejowski pub w dzielnicy Soho.

Skomentuj fotoreportaż

Imię
Komentarz
  Kontrola człowieczeństwa
Ile wyniesie: dwa plus dwa? (wpisz liczbę)
 
 
2 DrAg | 2009-09-29 10:14
Cóz niegdyś w pubach można było powiesic przysłowiową siekierę na mgle z gęstego dymu papierosowego, wówczas tez pito na zewnątrz, ale teraz znacznie częsciej z powodu zakazu palenia... prozaiczne...
1 marina Borisov!!! | 2009-09-26 17:22
priwet!!!rada chto u tebia takaja interesnaja i neskuchnaja stranichka w nete!!! pochemu na fotkach net tebia udachi i mnogo WRAZEN Z KOLEJNYCH PODROZY !! SORRKI ZA BLEDY