sponsorzy podróży, więcej o sponsorach

Fotoreportaże z podróży

wróć do listy fotoreportaży

Gotland 2010. V. Visby

30.06–11.07.2010, Zagranica

Relacje z ekspedycji «Gotland 2010»:
Gotland 2010. I. Ogólne wrażenia
Gotland 2010. II. Etnografia
Gotland 2010. III. Stara wieś rybacka
Gotland 2010. IV. Wyspa kościołów
Gotland 2010. V. Visby

To już ostatni fotoreportaż z serii «Gotland 2010».

Visby jest wzięte bezpośrednio ze średniowiecznej bajki i zakonserwowane w Gotlandii. Żeby to w pełni poczuć należy przyjechać do niego na co najmniej kilka dni. Niestety, miałem tylko jeden. Dlatego też postanowiłem tylko się przejść ulicami. Muzea, historia miasta, ciekawostki i szczegóły zostawiłem do następnego razu.

Nie wiadomo kiedy dokładnie miasto zostało założone. Pewne źródła wskazują iż już w X wieku znajdował się tu centrum handlu. Z racji tego, iż Visby znajduje się na wyspie "władze" często się zmieniały. Nie wspominając już o piratach czy krzyżakach. Dlatego wzmocniono go murami obronnymi jeszcze w XII wieku. I później te mury przez kilkaset lat wzmacniano, poszerzano, polepszano i unowocześniano.

Mam pytanie do znawców średniowiecza: dlaczego od środka one mają te "okienka"? Nie są to okna, z całą pewnością. Ale nie wiem jak dokładniej określić: wgniecenia, wcięcia?

Długość murów obronnych, które przetrwały do dziś wynosi trochę około 3,5 km! Dosłownie w kilku metrach od nich już zaczynają się budynki starego miasta. Bardzo często są one również rówieśnikami murów.

W zasadzie tu nie ma co opowiadać, na to trzeba patrzeć, wchłaniać w siebie średniowieczny klimat (tak szczęśliwie zachowany w Gotlandii).

To są ściany kościoła z XIII-XIV wieku. Nawet teraz widać, jak wyniosła jest ta budowa. Jak musiała przerażać i zachwycać oglądających ją w swoim czasie. Co się dzieję w czasie obecnym? Widzimy przygotowania do wesela. Piosenkarka trenuję głos, który wielokrotnie odbija się od ścian, wzmacnia się i porywa za sobą. Pracownicy pobliskiej restauracji rozstawiają ławeczki. A Panna Młoda (która ma co najmniej 40 lat) wraz z druhną (jeszcze starszą) oraz fotografem pozują wśród starych i wydaje się obojętnych na wszystko ścian.

W ogóle stosunek miejscowych do historii bardzo mnie zdziwił. Widziałem wiele współczesnych budynków, zbudowanych tuż przy samych murach bądź korzystających w ten czy inny sposób z ruin. Nie było to niszczenie, o nie. Raczej bym to nazwał symbiozom przeszłości i teraźniejszości. Jednak sam osobiście mam mieszane uczucia co do tego. Restauracja, zbudowana tuż przy murze oraz wieży obronnej? Nie wiem…

Wygląda to przecudownie, ale czy te rośliny nie niszczą ściany?

Jest pewna ciekawa historia, związana z miastem. Otóż w roku 1361 najeżdża Gotlandię król duński Waldemar IV Atterdaga. Jego celem jest pełne panowanie nad morzem Bałtyckim oraz podporządkowanie Szwecji wraz z Norwegią. Dlatego kluczowe jest posiadanie Gotlandii, jest to bowiem doskonałe miejsce do kontrolowania wielkich przestrzeni morskich w tym regionie.

Mieszkańcy wyspy widząc zagrożenie powstają do walki. I tu — niespodzianka: mieszczanie patrzą obojętnie na walkę rolników z wojskiem duńskim. Nie chcieli bowiem ryzykować własnym dobytkiem, życiem itd. Dlatego wysłali posłanników do Waldemara IV pytając, że jeżeli wpuszczą jego do miasta, czy będą mogli nadal handlować sobie spokojnie? Król duński oczywiście się zgadza i z łatwością wycina około 2000 śmiałków-rolników pod samymi bramami Visby.

No dobra, ale przecież Visby to nie tylko ten mur? Co ze współczesnością? Teraz liczba mieszkańców wynosi około 22000.

Jest również plaża (oczywiście z widokiem na wieżę obronną).

Życie płynie na tyle powoli, że tak i chce się położyć na trawce.

Obok starych domów i ulic...

sąsiadują nowoczesne, bardzo ciekawe osiedla.

Oczywiście, rower — podstawowy środek transportu.

Da się znaleźć baaardzo interesujące parkingi rowerowe.

Oczywiście jachty. Wiele-wiele różnych, port zapełniony po same brzegi.

Miejscowe autobusy mają jeden niezwykły szczegół: bagażnik dla rowerów z tyłu (niestety, nie udało mi się sfotografować z rowerem). Jest to niezwykłe poręczne, można bowiem wsiąść do autobusu w Visby i pojechać (na przykład) do Faro obejrzeć słynne skały. Rower się przyda jak nic w tej jednodniowej wycieczce.

Mam również jedno zdjęcie z okolic miasta, dosłownie kilka kilometrów na południe. Niezwykłe przepiękny widok na morze.

Jednak każda podróż kiedyś się kończy. Czas wracać do domu.

Relacje z ekspedycji «Gotland 2010»:
Gotland 2010. I. Ogólne wrażenia
Gotland 2010. II. Etnografia
Gotland 2010. III. Stara wieś rybacka
Gotland 2010. IV. Wyspa kościołów
Gotland 2010. V. Visby

Skomentuj fotoreportaż

Imię
Komentarz
  Kontrola człowieczeństwa
Ile wyniesie: cztery plus trzy? (wpisz liczbę)
 
 
4 AC | 2010-08-19 11:05
@boing
Rajem na pewno nie jest. Za dużo ludzi i zbyt zimno :) Ale blisko, blisko...
3 boing | 2010-08-18 16:09
Te reportaże są świetne. A Gotlandia? Biblijny raj?
2 olga | 2010-08-15 18:41
zajebis, obiazatelno prijedu i posmotriu sobstwennymi glazami:)tak derzat druzishche:) do wstrechi!
1 Skub | 2010-08-15 17:29
Seria fotoreportaży z Gotlandii jest zachwycająca. Zacząłem się zastanawiać nad wycieczką rowerową w następne wakacje.
Dziękuję za inspirację i pozdrawiam.