sponsorzy podróży, więcej o sponsorach

Fotoreportaże z podróży

wróć do listy fotoreportaży

Niemcy. Berlin. Transport publiczny

20.10–1.11.2010, Zagranica

Najcenniejszy artefakt z wyjazdu do Berlina to reklama sauny. Proszę zwrócić uwagę na kobietę: jest naga, gruba i brzydka. To ma być zachęcające? Czy to zabrakło zdjęć w foto-banku z ładnymi zgrabnymi laskami?

Ale wracam do transportu. Już na lotnisku jedna z pierwszych rzeczy, która rzuca się w oczy, to wielka tablica na ścianie z pełną informacją o transporcie publicznym w mieście. Po angielsku. Dodam, iż specjalnie czekałem kilka minut, żeby zrobić „czyste” zdjęcie bez ludzi. Ale zawsze ktoś był obok. To tylko potwierdza fakt, jak istotna jest podobna informacja w miejscu „wlotu” turystycznego. Już w najbliższy czwartek lecę do Warszawy. Specjalnie zwrócę uwagę czy mamy coś takiego u siebie.

Trochę dalej się znajduję cała ściana przeróżnych ulotek informacyjno-zachęcająco-turystycznych. Czy są potrzebne? Widać na zdjęciu (też nie doczekałem się „czystego zdjęcia”).

Nareszcie wyszedłem z lotniska, ale i tu nie miałem czasu, żeby dojść do siebie. Słup z rozkładem jazdy autobusów.

Ok. Przenieśmy się bezpośrednio do miasta. Berlin ma kilka ciekawych szczegółów. Jak na przykład tabliczki z nazwami ulic. No jak można nie zakochać się w czymś takim?

Oraz słynny berliński ludzik na światłach.

Czy też na przykład specjalna budka do zamawiania taxi.

Wiadro oraz konewka na stacji paliw. Nie są zbyt zaawansowane.

Podczas tego pobytu w stolicy Niemiec skupiłem się na transporcie publicznym. Berlin jest prawie 2 razy większy od Warszawy, zamieszkuje w nim około 3,5 mln mieszkańców. To tłumaczy również to, iż transport jest mocno rozbudowany. Jest tam bowiem metro, tramwaje (ale tylko we wschodniej części), autobusy oraz coś na kształt kolei miejsko-podmiejskiej.

Zacznę od przystanków. Poniżej — przystanek autobusowy, nowsza wersja. Zamknięty z trzech stron, kierunek, z którego ma nadjechać autobus jest przezroczysty, podłużna ławka, mapa transportu publicznego. Niespodziewanie napotkałem głupie niedopatrzenie (ale dotyczy to jedynie przystanków autobusowych) — na mapie nie zaznaczono, na którym przystanku znajduje się właśnie teraz. Sieć transportowa jest duża, skomplikowana. Mapy są przeznaczone przede wszystkim dla tych, którzy nie znają miasta. I nie zaznaczyć miejsca, w którym się znajdujesz? — głupio.

Przystanek tramwajowy, starsza wersja. Zamknięty tylko z jednej strony, siedzenia nie są ciągłe, mapa.

Zdjęcie mapy z tego samego przystanku. Aktualne miejsce jest zaznaczone żółtym kółkiem. Zawiera również inne informacje podstawowe: jak i za ile można podróżować.

Tak wygląda tramwaj. Jest to nowsza wersja. Proszę zwrócić uwagę na wielki słup informacyjny po lewej stronie.

Na niektórych przystankach znajdują się te wielkie słupy informacyjne. Według mnie, jest to wyraźnym marnotrawstwem przestrzeni oraz pieniędzy podatników. Jaką on pełni funkcję, jeżeli tuż obok jest przystanek z mapą, tablicą oraz inną niezbędną informacją?

Tu jest powiększenie informacji, która znajduje się na owym słupie. Niczym się nie różni od tej bezpośrednio na przystanku.

Na przystankach autobusowych (tylko) tuż obok rozkładu jazdy znajduje się kod do skanowania. Jeżeli to zrobić — natychmiast dostaje się informację kiedy dokładnie będzie następny autobus. Co ciekawe, informacja uwzględnia aktualny stan ruchu. Czyli wszelkie spóźnienia oraz inne dzisiejsze zmiany będą wyświetlone.

Ta usługa jest super-mega fajna do naśladowania.

Wejście do metra.

Metro jak metro. Nic szczególnego, nie porywa, nie zachwyca. Jest ono najstarsze w Niemczech. Zostało uruchomiono w roku 1902. Obecnie liczy 173 stacje oraz 9 linii.

Porównując do metra w Sztokholmie pociągi są bardziej industrialne. Mniej jest koszy na śmieci, ale jest czysto, tablice informacyjne są mniej wyraźne oraz jest inny system kontroli biletów.

Stacje nie mają żadnych bram przy wejściu. Czyli nie potrzebujemy biletu żeby dostać się do środka. Na stacji są automaty biletowe, które sprzedają wszystkie dostępne wersje biletów: dzienne, razowe, miesięczne itd. Zapłacić można kartą lub gotówką. Co ciekawe, automat “rozmawia” również po polsku.

Jak już mamy bilet w ręku, należy skasować go przed wejściem do pociągu. Automat do kasowania znajduje się tuż obok automatu sprzedażowego.

Kolej podmiejska. Może nie miałem szczęścia, ale przystanek, który badałem wygląda beznadziejnie. Jedynie dworzec Centralny w Warszawie jest gorszy od niego.

Ciekawa jest elektroniczna tablica informacyjna. Lepsza niż w metrze. Co na niej widać? Kierunek pociągu, małe rondko oznacza, że to pociąg, który jedzie dookoła Berlina, ile czasu mamy czekać, oraz liczba wagonów.

Widok na pociąg.

Oraz tablica informacyjna. Nic szczególnego, mapa jest zbyt mała oraz zawieszona w dolnej części tablicy, czyli trzeba się schylić, żeby ją obejrzeć.

Krzesła, śmietniki. Nie rozumiem trochę sensu umieszczania właśnie takiego typu krzeseł w miejscach publicznych. Mam na myśli: każde krzesełko jest dostosowane tylko dla jednej dupy. Przecież w tym samym miejscu można było postawić ciągłą ławkę, zmieści się na niej w 2 razy więcej osób.

Typowe przejście dla pieszych. Kilka ciekawych szczegółów. Pierwszy — biały bruk, ze specjalną antypoślizgową strukturą. Drugi — w Berlinie prawie nie ma pasów dla pieszych bezpośrednio na jezdni. Dokładnie jest tak jak na zdjęciu. Wytłumaczono mi w ten sposób, że pasy zawsze mają pierwszeństwo. Jeżeli przechodzeń jest na nich — samochód ma się zatrzymać. A jeżeli są światła, regulujące ruch pieszych i samochodów, to po co są pasy?

Było nie łatwo, ale pasy znalazłem :) Tu proszę zwrócić uwagę na normalne oraz zmniejszone znaki drogowe. Tych zmniejszonych jest całkiem sporo w Berlinie. Oraz dom w tle, zepsuty jakimiś debilami, którzy nie wiedzą co należy robić z farbą. Niestety, widziałem wiele domów podobnych do tego.

Berliński stojak rowerowy.

Poniższe zdjęcie też ma dwa charakterystyczne szczegóły. Pierwszy — “ogrodzenie” drzewa po lewej strony. Bardzo popularna metoda. Nadaje się również do przypięcia roweru. Drugi — pojedyncze słupki po prawej, nie połączone łańcuchem jak to często jest w Polsce.

Skrzynka pocztowa. Jak i w Szwecji jest podzielona na pocztę lokalną oraz inną. Ułatwia to wstępne sortowanie poczty. Coś takiego już dawno należy wprowadzić w Polsce, nie wiem na co czekamy?

Zawsze jak jestem w Berlinie odnoszę wrażenie, że połowa miasta jest w budowie. Tym razem — dokładnie to samo.

Jesień w stolicy pełnej drzew jest cudownym czasem. Naprawdę mało brakowało, żebym się zakochał się w tym mieście.

Jeszcze kilka ciekawostek. Nigdy w życiu nie spotkałem tak nadętych kelnerów jak w restauracji Steak House. Przynosi mi piwo inne niż zamawiałem, a później odmawia go wymienić na “prawidłowe”. Przy czym, całość zamówienia opiewa na 50€, a piwo kosztuje 2€. Nigdy w życiu więcej nie pójdę to tych patafianów oraz nikomu nie polecam.

Kolega powiedział mi, że osoby, którzy mieszkają poza granicami miasta oraz dojeżdżają do niego do pracy są nazywane przez innych “wioskowe jajka”.

Paliwo drożeję przed weekendem (najdroższe w piątek), najtańsze w środku tygodnia.

Skomentuj fotoreportaż

Imię
Komentarz
  Kontrola człowieczeństwa
Ile wyniesie: trzy plus dwa? (wpisz liczbę)
 
 
12 Wanda | 2013-03-17 10:10
Jest różnica w informacjach na wiacie przystanków i na słupach — nie wiem, jak było wtedy, ale teraz tylko na słupach jest rozkład jazdy. :)
11 darck | 2011-02-01 14:27
sens instalacji krzeseł zamiast ławek jest taki, że na krzesłach żule nie śpią
10 jaceks | 2010-11-17 11:14
reportaz ciekawy, pozwole sobie na uzupelnienia, moze sie komus przyda :)
«oraz coś na kształt kolei miejsko-podmiejskiej.» a ten tajemniczy twor nazywa sie S-Bahn , w odroznieniu od metra U-Bahn :)
«Tu jest powiększenie informacji, która znajduje się na owym słupie. Niczym się nie różni od tej bezpośrednio na przystanku.»
rozni sie, na przystankach jest mapa topograficzna miasta a to tutaj to mapa schematyczna, mapa polaczen, i owszem, obie sie przydaja
«Kolej podmiejska. Może nie miałem szczęścia, ale przystanek, który badałem wygląda beznadziejnie.»
no fakt, trafiles nie najlepiej, jasne ze sporo jest takich stacji ale sa tez calkiem przyjemne «małe rondko oznacza, że to pociąg, który jedzie dookoła Berlina» jest trasa naokolo centrum ktora takze wyznacza strefe miejska z tymi plakietkami ekologicznymi, nie jest to jedna linia , pare roznych jedzie na roznych odcinach i potem «zjezdza» z tego okregu wiec trzeba uwazac, jest chyba tylko jedna linia ktora mozna w kolko jezdzic, wszystkie inne pokonuja mniejsze lub wieksze odcinki «okregu»
symbol ronda na tych tablicach mowi takze o tym w ktorym kierunki ronda jedzie sbahn z tego peronu!
«Pierwszy — biały bruk, ze specjalną antypoślizgową strukturą» tylk przypadkiem spelnia funkcje antyposlizgowej, to jest specjlna karbowana plyta dla osob niewidomych zeby mogly sie plynnie poruszac po miescie
tak samo na peronach sbahnu i ubahnu korytarza zawieraja takie sciezki ulozone z tych plyt zeby niewidomi mogli korzystac z systemu metra
«to po co są pasy» w miescie malo jest namalowanych pasow, ogolnie regula jest taka, jesli sa swiatla to pasow nie zobaczysz, wszystko reguluja swiatla, w rejonach podmiejskich gdzie nie ma swiatel sa namalowane pasy «po naszemu» wtedy pieszy ma pierszenstwo jak wejdzie na pasy
«Skrzynka pocztowa» dodam ze czerwona kropka na skrzynke oznacza ze jest to skrzynka «nocna» oprozniana dodatkowo chyba okolo 23:00
«odnoszę wrażenie, że połowa miasta jest w budowie.» bo jest ;) dokladna aktualna mapa:
http://www.vmz-info.de/web/guest/2 kliknij w VERKEHRSLAGE w drugiej linijce (za dlugi dynamiczny link zeby wklejac)
9 micra | 2010-11-15 18:36
Co do skrzynek lokalnych i nie-lokalnych na listy. W Polsce od zawsze istniały 2 typy skrzynek — zielone — lokalne i czerwone — nie-lokalne. Teraz zielone pewnie zostały zdjęte z powodu małego wykorzystania przez wysyłających.
8 Maciek | 2010-11-15 16:42
Na stacji kolejki są krzesełka a nie ławka z prostych powodów.
1. Wygodniej się na niej siedzi mając swoją własną przestrzeń — nie ściskając z innymi.
2. Na oddzielonych krzesełkach mniejsze jest prawdopodobieństwo iż będą spać bezdomni i np zasypiać zimą. To samo rozwiązanie stosuje się poprzez pochylone bądź wąskie ławeczki.
3. Jeśli ktoś zniszczy lub zabrudzi dane siedzisko — reszta siedzeń nadal jest do użytku.
Słup informacyjny to nie marnowanie pieniędzy podatników, tylko dublowanie informacji by każdemu było wygodnie do niej dotrzeć a przy okazji zabezpieczenie przed możliwym zniszczeniem.
7 Marcin | 2010-11-15 14:14
1. ta kostka przed przejściem dla pieszych służy dla niewidomych (mogą laską łatwo wybadać że zbliżają się do niebezpiecznego miejsca); nie wiem czy w Berlinie też są ale w innym miastach niemiec spotyka się jakby takie ścieżki właśnie z tego rodzaju materiału — prowadzą one niewidomych np. od wyjścia z metra do przejścia dla pieszych
2. podwójne krzesełka na dworcu są lepsze bo trudno się na nich położyć — jeśli jest ławka to zazwyczaj śpią na nich bezdomni/menele
6 AC | 2010-11-15 13:56
@Paweł
Dzięki bardzo za poprawki, doceniam to. Staram się jak mogę, ale niestety nie zawsze mi się udaje wyjść na prostą z językiem. Szczególnie, że ostatnio rozmawiam tylko po angielsku czy po rosyjsku. Jeszcze raz dziękuję. Błędy już poprawiłem.
5 berlinczyk | 2010-11-15 13:54
Nie jest prawdą ze w zachodnim nie ma tramwaji. Jak dla mnie to zabrakło filmu z podswietlanymi i migającymi liniami ostrzegawczymi, gdy nadjezdza u/s-bahn.
4 Paweł | 2010-11-15 12:38
Nie bierz tego do siebie, ale znalazłem dwa błędy stylistyczne. Przeczytałem, że jesteś z Białorusi także rozumiem skąd te pomyłki. Uczymy się na błędach także myślę, że moje uwagi są trafne.
«No jak można nie zakochać się w coś takiego?», a może lepiej «... zakochać się w czymś takim»?
I podobnie:
«Naprawdę mało brakowało, żebym się zakochał w to miasto.» powinno być «... zakochał się w tym mieście.»
3 marekb | 2010-11-10 08:58
hej
bardzo ciekawe coraz chętniej czytam Twoje reportaże
-uważam, że reklama sauny wcale nie jest głupia i po zastanowieniu określa grupę docelową, w której nie budzi kompleksów, czyli ludzie powyżej np 50 lat, myślę że nie możne tego krytykować,
-jeżeli chodzi o pocztę to kiedyś w Polsce były zielone skrzynki do przesyłek, listów lokalnych, ale od ok 20 lat już ich nie widać,
-fajnie, że maja plany transportu, tylko gdyby te wszystkie mapy były większe 3-4 razy ludzie nie tłoczyliby się przy nich, wiem bo jeżeli ma się słabszy wzrok to wręcz trzeba przyciskać «nos» do szyby.
ale i tak gratuluję reportażu pozdr
ps. mógłbyś nie kontrolować człowieczeństwa tych do których wysyłasz newsletera (ja nie umiem dodawać)
2 AC | 2010-11-09 23:32
@mc
Dzieki za «laski», juz poprawilem :)
Do Banhofu tym razem nie trafilem. Trzeba bylo cos zostawic do nastepnego razu. Kontynuacja o Berlinie bedzie za pare miesiecy, wtedy wlasnie zajmie sie dworcem.
1 mc | 2010-11-09 23:19
Ciekawa relacja — można prosić o więcej? Odwiedził Pan może Hauptbanhof?
ps. jeśli mowa o dziewczynach to nie «łaski» a «laski»