wróć do listy fotoreportaży
Otóż, szanowny obywatelu, co takiego mogę powiedzieć na temat Choroszczy (szpital się nie liczy)?
Jest to miejsce bardzo spokojne, w którym w sumie nie ma nic ciekawego. Taka białostocka sypialnia. Jeżeli nie brać pod uwagę pięknego parku Branickich, to w godzinę można uporać się ze zwiedzaniem całej miejscowości (samochodem oczywiście).
Z małym ruchem.
Tu kościół nazywany jest «Dom mój — dom modlitwy».
Też oryginalnie jest oznakowany kościelny budynek obok.
Ładniutki dworek.
Tu wszyscy są w dobrym humorze.
I nawet kibice się uśmiechają.
W Choroszczy lubią piłkę nożną.
Oraz dbają o ekologię.
Dużo spacerują.
A po spacerze grają w szachy.
Z pięknym widokiem na dom letniskowy Branickich.
Nowością było dla mnie to, że w latach 1941–1944 w Choroszczy był obóz jeniecki, utworzony przez niemców. W którym zgładzono około 7000 więźniów.
30 metrów do centrum miasta.
100 metrów od centrum miasta.
Skomentuj fotoreportaż