Wsiadam dziś do pociągu w metrze (akurat było sporo osób na przystanku) i naglę słyszę komunikat maszynisty. Coś w stylu: «Raz, dwa, trzy, trala-la-la, kto nie zdążył wejść — zostanie na przystanku, tru-lu-lu». Cały wagon wybucha śmiechem. Dzień zaczyna się pozytywnie od wyliczanki maszynisty.
Albo też, pewnego razu siedzę obok dwóch
60-letnich kobiet. Wracają widocznie z jakieś imprezy, z lekka «na gazie». Jedna i druga trzyma w ręku iPhona, są obecnie załogowani do Facebooku i pokazują sobie nawzajem jakieś zdjęcia z własnych profili.
Mężczyzna i kobieta, oboje mają około pięćdziesiątki. Przez całą podróż zakochanie patrzą na siebie, cicho rozmawiając. Na jednym z przystanków kobieta wychodzi, obraca się do zamykających się drzwi i, z delikatnie spuszczonymi oczkami, z rumieńcem na policzkach, rysuje w powietrzu serduszko dla swojego mężczyzny.
I jeszcze jeden szczegół, na który zwróciłem uwagę. W Polsce i na Białorusi w transporcie publicznym wszyscy przygotowują się do wyjścia
przed przystankiem. To znaczy, że w większości sytuacji, podczas jazdy (przed przystankiem) pasażerowie kierują się do drzwi. W Szwecji zaś — wstają ze swoich miejsc dopiero po jego zatrzymaniu na przystanku.
Skomentuj notatkę (komentarzy: 0)