Odwieczny problem każdego reklamodawcy — jak zmusić/zainteresować/zachęcić odbiorców do przeczytania reklamy? Jedną z prawidłowych odpowiedzi jest — wciągnąć ich do gry.
Tak właśnie postąpił Joseph Sugarman z reklamą maszyny do pisania (to było jeszcze w czasach kiedy nie było personalnych komputerów).
Joseph napisał tekst reklamowy i umieścił go w The Washington Post wraz z krótką adnotacją iż w tekście tym są błędy ortograficzne. I że każdy może zaznaczyć te błędy, wyciąć reklamę i wysłać do producenta maszyny do pisania. Ile błędów znajdzie osoba — taką zniżkę otrzyma (na przykład, 5 błędów — 5% zniżki).
Reklamę tą czytano do dziur w gazecie. Joseph mówi, że dzwonili do niego przyjaciele i mówili:
— Stary, ja nie potrzebuje tej maszyny, ale, kurde, już 2 godziny siedzę i szukam błędy w treści twojej reklamy!
Ciekawe, jaka by była skuteczność podobnej akcji teraz?
Skomentuj notatkę (komentarzy: 1)