sponsorzy podróży, więcej o sponsorach

Blog, marketing

wróć do listy notatek

Oda do wyboru

2010-02-07
«No i co ty tam takiego masz w tej swojej Polsce czy Szwecji, czego ja tutaj nie mam?» — pyta mnie pewien stary przyjaciel na Białorusi. — «No może oprócz tego, że generalnie tam się zarabia trochę więcej i pracuje się mniej. Chociaż i u nas też można dobrze zarobić, jak się ma głowę na karku.» (Dodam, że kolega ów stracił pracę 3 miesiące temu i ciągle bezskutecznie jej szuka.)

«Cóż, to fakt — więcej zarabiam; kupuje dobrą żywność; sporo podróżuje; widzę więcej uśmiechających się twarzy, niż ty w Mińsku; mam dłuższy urlop. Ciężko to ująć w parę zdań, najlepiej, żebyś sam to zobaczył; żebyś sam to mógł przeżyć i poczuć,» — odpowiadam.

«Przestań, to wszystko jest i u nas. Życie za granicą nie ma sensu» — definitywnie podsumowuje mój przyjaciel.

Ostatnio sporo myślałem na ten temat. Przecież muszę mieć odpowiedź na to pytanie chociażby dla samego siebie! Bo inaczej faktycznie się okaże że ta cała «zagraniczna» walka była kompletnie bez sensu. Nie szczycę się zbytnio inteligencją, więc, myślenie nad tym zajęło mi prawie miesiąc. Ale mam to co szukałem. Chodzi o wybór.

Im bardziej zamożny jest kraj, tym większy wybór mają jego obywatele. Chodzi o każdą, dosłownie każdą płaszczyznę życia. Od podstawowych: jedzenia, ubrania, transportu, pracy itd. Do zapotrzebowań «wysokiej klasy»: samorealizacji, akceptacji przez społeczeństwo, twórczości, edukacji...

Urodziłem się w ZSSR, pamiętam jeszcze czasy komunizmu. Pamiętam jak mama kupiła mi zimową kurtkę jakiegoś różowego koloru. Może dziewczęca, może chłopięca, takie niewiadomo co. Ale ni ona, ni ja nie mieliśmy wyboru. Ona kupiła tylko to co było w sklepie i na co było ją stać. Ja musiałem ją nakładać, gdyż nie miałem nic po za nią. Poszedłem na studia, na które miałem szansę się dostać (ciotka po znajomości załatwiła skierowanie). Miałem pracować tylko tam gdzie mnie skierują po nauce; miałem zasadzać ziemniaki na ogródku, bo brakowało na jedzenie; miałem jeździć autobusem lub rowerem gdyż nie stać nas było na nic więcej. I tak ze wszystkim i codziennie. Bez wyjątków i bez dni wolnych.

Kraj rozwinięty daje to słodką, lekką, ledwo wyczuwalną, ależ bardzo istotną możliwość wyboru. Zabierz to prawo i człowiek się zmieni nie do poznania. Zostanie tylko szkielet, ciało, które będzie się poruszać wyznaczonymi korytarzami.

Polska jest 20–30 lat do przodu w porównaniu do Białorusi. Szwecja — kolejne 20 przed Polską. Tak to widzę.

Ale nasuwa się kolejne ciekawe pytanie: «Czy, mając wybór, ludzie są bardziej szczęśliwe? Czują go? Doceniają?»

Skomentuj notatkę (komentarzy: 1)

Imię
Komentarz
Kontrola
człowieczeństwa
Ile wynesie: cztery plus dwa? (wpisz liczbę)
 

Komentarze

1 JB | 2010-03-03 22:45
Moim zdaniem, najszczesliwszymi ludzmi na swiecie sa glupcy. Dlaczego? Bo nie musza sie martwic, dokonywac wyborow, tym samym martwic sie o dzien jutrzejszy. Zyja chwila, przez to nie posiadaja troski i zmartwien. Wiekszosc z wyborow dokonuje za nich ktos inny, mowiac co maja robic lub wywierajac presje, badz czesciej dopasowujac sie do sytuacji. Jego reakcja jest akceptacja stanu rzeczy. Cieszy sie ze cos ma, ze cos dostal. Prawda, ma swoje drugie dno... majac wiele do wyboru, bedac ciagle pod presja spoleczna (im wiecej mamy tym wiecej chcemy), majac wszystko pod «nosem» badz na «wyciagniecie reki» czesto chcemy byc lepsi niz inni, wyrozniac sie. Nie doceniamy tego co juz mamy, tego co nas otacza, brak tutaj wdziecznosci w porownaniu z calymi nacjami, narodami ktore zyja na nizszym poziomie. Tutaj jest blisko do wlasnej pychy. Podrozowalem bardzo wiele, mieszkajac, pracujac i zyjac ale zauwazylem to dopiero tutaj w Uk, typowo ignorancje na innych (brak potrzeby wiedzy na temat swiata ludzi i innych krajow), pyche wlasna jak i calej nacji (np. u nas w PL to niedzwiedzie po ulicach chodza, jest wiecznie zimno, ciagle pijemy wodke, i mieszkamy w lepiankach, o wiecznie panujacym komunizmie nie wspomne). Przykladem jest to ze ten narod nigdy nie doznal (nie licze podboj rzymian i normanow) de fscto wojny, glodu i tym samym zyl z wyzysku i pracy innych. Posiadajac taki duzy wybor, ludzie potrafia nie doceniac, wydziwiajac uznajac to wszystko za «normalnosc». Poprzez obserwacje w restauracjach (i to jeszcze w malo wyszukanej brytyjskiej kuchni, paradoksalnie) ludzie wrecz narzekaja o banalne rzeczy, pozwalacjac sobie na prawie «boskie sady» nad talerzem i dowartosciowujac siebie, i swoja ignorancje. Wiele brytyjczykow mowi mi ze sa wiecznie «niezadowoleni». O czyms to chyba jednak swiadczy...

Plan podróży

Kalendarz najbliższych wyjazdów.
teraz
Szwecja. Sztokholm

«Polscy posłowie a internet»

Raport z badań.

Jestem autorem raportu o stronach internetowych polskich posłów. Skrót z niego został opublikowany w Newsweek Polska nr 25/2009, oraz na początku lipca w podlaskiej prasie lokalnej (Kurier Poranny, Teraz Białystok).

ściągnij raport
(pdf, 620 Kb)